Potter, książki i życie bez internetu
November 26, 2007 – 8:21 pm Obejrzałem dzisiaj do końca piątą część filmu „Harry Potter i Zakon Feniksa”. Co w związku z tym? Wydawałoby się, że nic. Film w miarę przyjemny, ale główną rzeczą, która sprawiła, że w ogóle chciałem go obejrzeć, to tematyka, związana z serią książek, która jest jedną z moich ulubionych. Ze zdziwieniem stwierdziłem, że po tym filmie również towarzyszy mi coś dla mnie dziwnego, a zarazem przyjemnego. Nie jestem w stanie zdefiniować co to jest, mam wrażenie, że jakiś rodzaj uczucia, odczucia, coś, co sprawia, że czuję się inaczej niż zwykle, nie wiem jak to nazwać – spełniony? Na swój sposób zaspokojony?
To samo odczuwam po przeczytaniu niektórych książek, mam tu pewne podejrzenia, że najczęściej tych, w których w pewien sposób jestem w stanie identyfikować się z bohaterem. Tak, na swój sposób przeżywałem radość, gdy Harry’emu zaczynało się udawać najpierw z Cho, potem z Ginny, podobnie było, gdy Rudolf z książki „Szalone życie Rudolfa” Joanny Fabickiej znalazł swoją sarenkę (Zuzię bodajże?), może dlatego, że byłem w stanie wczuć się w życie tych postaci? Co ciekawe, podobne odczucia miałem przy oglądaniu „Truman Show”, „K-Pax”, „Pięknego umysłu” i jeszcze kilku książkach. Skąd to się bierze, skąd bierze się ta ciekawa siła ożywiająca od czasu do czasu moje życie?
Co ciekawe, dziś po obejrzeniu filmu miałem wybitną ochotę posłuchać HIM. Zbiegło się to z padnięciem internetu, dlatego nikt mi nie przeszkadzał, i mimo że internet jakieś 10 minut temu wrócił, to nadal niespecjalnie ktokolwiek mi przeszkadza. Zastanawiam się, jak to byłoby, gdybym zupełnie nie posiadał łącza internetowego, albo korzystał w tej chwili z cudownego komputera w stylu OLPC, którego systemu obraz ostatnio uruchamiałem przez emulator na moim komputerze, bądź też demona szybkości w postaci Pentium 166 (Mhz, nie model :D), z 16 MB RAM-u? Z pewnością miałbym więcej czasu dla siebie, na rozwijanie moich pomysłów, czy pisanie takich postów jak ten. Z drugiej strony, utraciłbym główny sposób kontaktu z moimi znajomymi, przyjaciółmi. Z pewnością nie poznałbym przynajmniej kilku ciekawych osób, miałbym też inne zainteresowania. Miałoby to jednak również jakiś sens. Każde życie ma sens. Tylko trzeba go znaleźć.