Adopcja, in vitro i geny

January 3, 2008 – 6:33 pm

Ostatni tekst, poświęcony kuriozom, które nasi biskupi opowiadają na kazaniach o zapłodnieniu in vitro, wywołał spore kontrowersje. W dyskusjach, tak na Wordpressie, jak i na Salonie, powtarzało się zwłaszcza najważniejsze chyba w tym kontekście pytanie: po co w ogóle w ramach drogiej i moralnie wątpliwej procedury tworzyć nowe istoty ludzkie, skoro na świecie już żyją zastępy sierot, czekających na nowy dom i nowych rodziców, którzy pokochają je, jak własne dzieci. Odpowiedź, paradoksalnie, wcale nie jest trudna.

Na początek należy stwierdzić rzecz podstawową: niezależnie od tego, co chcielibyśmy o sobie myśleć, jesteśmy przede wszystkim stworzeniami biologicznymi. Nie możemy wyjść poza ograniczenia, które narzuca nam nasza fizjologia i skomplikowane algorytmy sterujące naszymi popędami. Odczuwamy potrzebę jedzenia (zwłaszcza pokarmów słodkich, tłustych i słonych) – i jemy, nawet jeśli mamy nadwagę i zdajemy sobie sprawę, że powinniśmy schudnąć. Zasypiamy, gdy jesteśmy zmęczeni, nawet gdy robimy wszystko, by nie zasnąć. Angażujemy się w zachowania seksualne z przygodnymi partnerami, nawet jeśli kochamy swego współmałżonka, chcielibyśmy spędzić z nim resztę życia i wiemy, że krótkiego wyskoku będziemy później długo żałować. No i wreszcie chcemy (zwłaszcza gdy jesteśmy kobietami) mieć dzieci. Najlepiej (zwłaszcza gdy jesteśmy mężczyznami) własne.

Z zapanowaniem nad wyżej wymienionymi instynktami mamy (na ogół) olbrzymie problemy – tak jakby (jeśli posłużyć się metaforą komputera) za ich uruchamianie i wygaszanie odpowiadały oddzielne „programy”, poza kontrolą tego, co uznajemy za świadomy „system operacyjny”. Możemy na pewnym poziomie doskonale wiedzieć, że powinniśmy kogoś (dziecko, partnera) kochać, miłość jest jednak emocją, a emocje jako takie nie poddają się kontroli rozsądku. To już raczej rozsądek daje się czasami ponosić emocjom…

(more…)

In vitro a serwilizm katolickiAdopcja, in vitro i genyHydra, sfinks i inne potwory, czyli nowe geny muchyHydra, sfinks i inne potwory, czyli nowe geny muchyŻyj i daj żyć…

Post a Comment