Paglia o religii w sztuce
November 21, 2007 – 4:12 pmCamille Paglia (ta od Sexual Personae) opublikowała niedawno ciekawy artykuł „Religion and the Arts in America“ w Arion. A Journal of Humanities and the Classics. Tekst ciekawy, na czasie, skłaniający do myślenia.
Paglia wychodzi z założenia, że w obecnej Ameryce zarówno religia jak i polityka znajdują się w tej chwili w absolutnym centrum uwagii opinii publicznej (z przyczyn oczywistych), a sztuka jest najważniejszym obszarem zmagań konserwatystów z liberałami. Obrywa się przy tym amerykańskiemu szkolnictwu wyższemu za „groteskową drożyznę“ (zgoda) i „kawiarniany styl“, który wykształcił się w latach 80-tych pod wpływem „sterylnego, a dziś przywiędłego postrukturalizmu i postmodernizmu“ (osobiście całkiem mi się ten styl podoba, ale punkt widzenia, jak wiadomo, zależy od punktu… odniesienia). Krytykując stan humanistyki amerykańskiej Paglia pyta, czy ktokolwiek chciałby poważnie twierdzić, że sztuki piękne lub kultura popularna stoją dziś w Stanach na wysokim poziomie oryginalności i kreatywności. Autorka odpowiada, że „w dzisiejszych czasach amerykański geniusz przejawia się w technologii i wzornictwie przemysłowym“ (true enough).
Paglia twierdzi, że źródło odrodzenia dla amerykańskich sztuk pięknych leży w religii, choć wyraźnie przy tym zaznacza, że z przekonań jest ateistką, liberałką i zwolenniczką aborcji. Jednak dekady doświadczenia w pracy akademickiej, działalności politycznej, oraz praca krytyka sztuki uświadomiły jej, że religia (i religijność) stanowi jedno z głównych źródeł kulturotwórczej i artystycznej inspiracji, bowiem „każda z religii na świecie … to złożony system symboli, metafizyczny pryzmat“ przez który postrzega się i doświadcza się wszechświat i życie. Autorka podkreśla również, że wybitna sztuka może być równie dobrze tworzona z pobudek religijnych, jak i inspirowana antyreligijnym buntem, natomiast zupełne zeświecczonie społeczeństwa grozi obsunięciem się w materializm i upadkiem. Dlatego postulowała i nadal postuluje wprowadzenie religioznawstwa (a nie religii!) jako obowiązkowego elementu curriculum na poziomie college’u.
Tekst Paglii jest po amerykańsku prowokacyjny i inspirujący. Dzisiejsza amerykańska humanistyka rzeczywiście ugrzęzła w postmodernistycznym i postrukturalistyczny marazmie, choć trzeba zaznaczyć, że obecne poszukiwania wyjścia z narratywistyczno-konstruktywistycznej szuflady są coraz ciekawsze. Jej argument w istocie nawiązuje do rebelianckiej tradycji lat 60-tych, amerykańskiej fascynacji duchowością Dalekiego Wschodu, czy raczej – poszukiwania alternatywy wobec duchowości judeo-chrześcijańskiej. Wprowadzenie porównawczych studiów religioznawczych do programów szkół średnich i wyższych to kolejny argument z ducha liberalny i multikulturowy.
Paglia wskazuje na rolę religii – w liczbie mnogiej – co z pozoru wygląda na przewrotny argument liberalnej feministki. Autorka przedstawia bardzo dokładnie związki pomiędzy sztuką a religią w amerykańskiej historii wykazując, że cała kultura amerykańska jest przesiąknięta duchem religijnym, co nie znaczy – chrześcijańskim. Paglia prowokująco kwestionuje te cechy kultury amerykańskiej, które uważane są za jej fundamenty – niechęć do elit, ostentacji i afirmację prostoty. Pisze na przykład, że jednym z powodów amerykańskiej niewrażliwości na sztuki plastyczne był brak arystokracji i marginalność roli Kościoła katolickiego – głównych sponsorów sztuki. Brak trwałych i trwających tradycji sztuki średniowiecznej i barokowej jest jednym z tych elementów, który odróżnia estetyczne doświadczenie Europy i Ameryki Północnej. W specyfice amerykańskich elit politycznych i religijnych upatruje Paglia różnicę w amerykańskim i europejskim stosunku wobec nagości. Wszechobecności nagich ciał w sztuce kościelnej i świeckiej w Europie, religijna estetyka Nowego Świata przeciwstawiła pruderię.
Paglia podkreśla jednak, że „duch protestancki“ odznaczył się w kulturze amerykańskiej przede wszystkim w dziedzinie muzyki i retoryki. W dziedzinie retoryki wskazuje na kazania wczesnych protestanckich duchownych, jako źródła inspiracji nie tylko dla współczesnych kaznodziei religijnych, ale także dla polityków, intelektualistów, nauczycieli, dziennikarzy, itp. Istotnie, jakość retoryczno-logiczna wypowiedzi większości amerykańskich polityków i intelektualistów jest porażająca, zwłaszcza w zestawieniu z rodzimą produkcją (choć są wyjątki…). Już w szkole średniej, a potem na studiach, tępi się pustosłowie i retoryczny eksces na rzecz przejrzystej i solidnej logiki argumentu i prostej elegancji stylu. No ale cóż dziwnego - retoryka, czyli umiejętność publicznego wypowiadania się i prowadzenia debaty publicznej z sensem i produktywnie, to jedna z kardynalnych cnów obywatelskich i podstawa funcjonowania społeczeństwa obywatelskiego… (I have a dream that one day this nation will rise up and live out the true meaning of its creed: “We hold these truths to be self-evident: that all men are created equal.“ Martin Luther King, Jr., więcej ). W dziedzinie muzyki Paglia wskazuje na religijne korzenie choćby rhythm’n’blues’a, czy rock’n’roll’a oczywiście jazzu, pokazując, że znak rozpoznawczy amerykańskiej kultury - muzyka popularna, ma genezę w multikulturowych tradycjach muzyki religijnej.
Trudno nie zgodzić się z Paglią, że wybitna sztuka może być – lub nie – inspirowana religijnie. Co ważne, Paglia ujmuje równouprawnie wszystkie religie i postuluje zniesienie kulturowego uprzywilejowania pozycji hegemonów (tradycji Judeo-Chrześcijańskiej czy Islamu). Krytycy Paglii podkreślają jednak, że chyba trochę się zagalopowała w potępianiu kulturotwórczych możliwości społeczeństw zupełnie zsekularyzowanych oraz jego nieuchronnego staczania się w materializm, przywołując choćby sztukę sowiecką lat 20-tych. Paglia argumentuje za multikulturalizmem, za demokracją, za liberalizmem religijnym, ale pominęła chyba kluczowe aspekty sprawy – rolę kapitalizmu i konsumpcjonizmu i ich potencjał sterylizacji ducha wszelkich religijności.