Głos z grobu
October 30, 2007 – 2:29 pmPrzydarzyło mi się coś nader niepokojącego. Otrzymałem wiadomosć, którą z początku uznałem za pochodzącą ze świata cieni.
Krótkie wprowadzenie: Dwa lata temu warszawska agentka literacka sprzedała prawo do wydania mojej powieści w przekładzie na język polski. Z tego tytułu agentka otrzymała zaliczkę od Bellony, którą powinna była przesłać mnie. Agentka przez ponad rok uparcie twierdziła, że wydawca nic nie wypłacił. Gdy znudzilo mnie przeciąganie tej sprawy, myśląc, że to bardzo dziwne iż jedno z największych polskich wydawnictw miałoby taki bałagan - skontaktowałem się bezpośrednio z księgową i - o dziwo - otrzymalem wyciąg z konta potwierdzający, że jednak zaliczka była wysłana, i to już ponad rok wcześniej. Hmm, skonfrontowałem agentkę z tą wiadomością, na co otrzymałem zapewnienie, że zaszla pomyłka i że czek z agencji jest w drodze. Po jakichś dwóch miesiącach (i ani śladu rzekomego czeku) otrzymałem informację od osoby podającej się za likwidatorkę firmy, że agentka zmarła i wraz z nią wszelkie roszczenia…
Pomyślałem - niech jej ziemia lekką będzie.
Jakież więc było moje zdziwienie gdy otrzymałem wczoraj, po wielu miesiącach, anonimowy komentarz w moim angielskim blogu, komentarz do notki opisującej moje doświadczenie z ową agentką, a pochodzący z konta internetowego z którego pochodziły wszystkie emailowe kłamstwa mojej agentki.
Zmartwychwstała czy kontaktuje się ze mną zza grobu? Powyższe pytanie może postronnego czytelnika rozbawić, lecz u mnie spowodowało ciarki zważywszy, że komentarz nadszedł zaledwie na dwa dni przed Halloween i Zaduszkami - a więc dniem zmarłych…