“Ateistyczny coming out”

July 31, 2007 – 7:52 am

Powstała Internetowa Lista Ateistów i Agnostyków.

Uznaliśmy, że nie wystarczy odejść i milczeć. Uważamy, że trzeba mówić i działać, by w naszym kraju dostrzeżono tych, którzy nie życzą sobie patronatu Kościoła nad Państwem. Chcemy dać możliwość głosu: żołnierzom, urzędnikom, policjantom, strażakom i innym ludziom, którzy z racji wykonywanego zawodu zmuszani są pod presją przełożonych do brania udziału w mszach i uroczystościach religijnych. Pragniemy, by swoje zdanie mogli również wyrazić wszyscy przerażeni słowami konsultantów rządowych, że gdyby Bóg chciał cesarskiego cięcia, wyposażyłby kobietę w zamek błyskawiczny.

Marzy nam się bowiem kraj, gdzie wyznacznikiem norm współżycia społecznego będą rozum i humanizm, a nie „wartości” których pochodzenie i jakość są mocno wątpliwe. Kraj, w którym wyznawana religia jest prywatną sprawą, a fundamentalizm religijny jest tylko hasłem w encyklopedii.

Ciekawa inicjatywa. I ja kilka już razy postulowałam na tym blogu sekularyzację. Nawet już się chciałam wpisać, ale przeczytałam to:

- Ludzie niewierzący są w Polsce tłamszeni przez ekspansywną religijność czy może raczej klerykalizm - twierdzi Mariusz Agnosiewicz, prezes Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów, które wymyśliło listę. - Są tłamszeni przez polityków, którzy wciskają Boga, gdzie się tylko da, nie biorąc pod uwagę, że łamią tym wszelkie standardy cywilizowanej demokracji. Przez media, które bombardują nas cudami, opiniami biskupów, zjazdami egzorcystów - przekazywanymi nie tak, jakby były to wierzenia pewnej części społeczeństwa, lecz jako fakty, obok wiadomości gospodarczych.
[źródło: gazeta.pl]

Ja nie czuję się tłamszona. Nie potrzebuję coming outu, ponieważ moje poglądy na religię (od kilku lat jestem ateistką) są znane bliskim i znajomym i czytelnikom m.in. tego blogu, wcale ich nie ukrywam. Nie mają na mnie wpływu pseudoreligijne wywody polityków, dziennikarzy i opinie biskupów, bo sama też potrafię myśleć.

Nikt nie wywiera na mnie presji w sferze światopoglądowej i nie chcę uchodzić za męczennicę systemu politycznego w Polsce, dlatego się nie wpiszę. No, może nikt poza mamą (stara się wmówić mi, że nie chodzę do kościoła z powodu mojego antyklerykalizmu, a nie ateizmu;)). W każdym razie nie robi tego szeroko rozumiane państwo.

Ale dostrzegam problem. Gdybym była np. nauczycielką lub żołnierką pewnie, wbrew sobie, żeby nie stracić pracy, musiałabym w określonych sytuacjach do kościoła chodzić. Gdybym chodziła jeszcze do szkoły pewnie w czasie lekcji religii wałęsałabym się po korytarzu. Gdybym miała dzieci pewnie już w przedszkolu przekabacano by mi je na katolików.

Problemem jest również finansowanie budowy kościołów (choć ta cała Opatrzność chyba jeszcze kasy nie dostała), katolickich uczelni, pensje dla księży i zakonnic za nauczanie religii w szkole, krzyże na każdym kroku i święcenie wszystkiego co popadnie.

Podsumowując: interesująca inicjatywa, popieram sam zamysł. Jednak porównywanie ujawnienia ateizmu czy agnostycyzmu z ujawnieniem swojej orientacji homoseksualnej, nadawanie temu sensu “wyjścia z podziemia” i przerzucenie całej odpowiedzialności za zaściankowość Polaków na polityków i media uważam za przesadzone.

About“Ateistyczny coming out”“Ateistyczny coming out”“Ateistyczny coming out”“Ateistyczny coming out”

Post a Comment