“Into the Wild” - film o dzikości natury w sercu
October 5, 2007 – 8:02 pm“Into the wild” to podobno chwytający za gardło amerykański film, który niedawno wszedł na ekrany i już na początku emisji wzbudził ogromne zainteresowanie publiczności i stał się powodem pielgrzymek widzów do miejsca, gdzie toczyła się opisywana historia.
Film opowiada autentyczną historię 24-letniego Amerykanina Christophera McCandlessa, absolwenta college’u, który po dwuletniej włóczędze po stanach wyruszył autostopem na Alaskę, gdzie zamieszkał w starym autobusie. Wyposażony był jedynie w strzelbę i worek ryżu. Mieszkał tam przez cztery miesiące, a po tym czasie został znaleziony martwy. Prawdopodobnie umarł z głodu - jego ciało po śmierci ważyło niewiele ponad 30 kilogramów. Mógł też zatruć się szkodliwymi roślinami.
Christopher stał się synonimem wagabundy i człowieka wolnego, żyjącego w zgodzie z naturą i swoimi przekonaniami. Na podstawie jego losów powstała opublikowana w 1996 r. książka, która z kolei zainspirowała Seana Penna do nakręcenia filmu. W pierwotnej wersji filmu zagrać mieli Leonardo DiCaprio i Marlon Brando. Śmierć tego drugiego a także rezygnacja rodziców głównego bohatera ze współpracy pokrzyżowała plany Penna.
Kręcony w absolutnej dziczy obraz pokazuje nie tylko czysty krajobraz, ale także liczne dzikie zwierzęta. Jak mówi Penn - miejsce kręcenia filmu wygląda jak natura na sterydach - przytłacza pięknem.
W filmie wielką rolę odgrywa muzyka i mistyczny momentami głos Eddiego Veddera z Pearl Jam naśladującego indiańskie wokalizy, z którym Penn spotkał się już przy projektach takich jak I am Sam czy Dead Man Walking. Aktualnie w sieci można już zobaczyć naprawdę wzruszający teledysk ze scenami z filmu do kawałka “Hard Sun”.
Przypuszczam, że pod koniec roku film powinien wejść do Polski, gdzie zainteresuje głównie wszelkich miłośników natury i naszych swojskich enklaw takich jak na przykład Bieszczady. No i oczywiście fanów Eddiego Veddera.